Michał Wawrzeńczyk
Wildlife Photography

Fotografia przyrodnicza to pasja, która dostarcza nie tylko wiele pozytywnych wrażeń, ale przede wszystkim zmusza nas do wyjścia z domu i spędzania ogromnej ilości czasu na łonie natury. Jeżeli bardzo chcemy sfotografować dany gatunek zwierzęcia, czy też rośliny, to musimy poznać jego biotop, czyli środowisko charakterystyczne dla tego gatunku. Dla łosi europejskich występujących w Polsce, takim środowiskiem jest przede wszystkim Kampinoski Park Narodowy oraz Biebrzański Park Narodowy - największy spośród 23 parków narodowych Polski, którego powierzchnia to blisko 600 kilometrów kwadratowych. Na tych właśnie terenach żyje największy ssak kopytny z rodziny jeleniowatych - Łoś. Preferuje on tereny podmokłe, takie jak rozlewiska, mokradła, czy bagna, a jak wiemy w Dolinie Biebrzy znajduje się największy w Polsce obszar bagien, czyli tak zwane Bagna Biebrzańskie (zobacz gdzie jeszcze można spotkać łosie - kliknij tutaj).

 

1. Od czego zacząć?

Jak już wspomniałem, tereny Biebrzańskiego Parku Narodowego są bardzo obszerne. Osoby, które nie żyją tam na co dzień, mogą mieć spore kłopoty w zlokalizowaniu miejsca, w którym łosie regularnie się pojawiają. W takim wypadku pierwsze, co powinno się zrobić, to porozmawiać z ludźmi miejscowymi, którzy na pewno chętnie udzielą takiej informacji. Oczywiście nigdy nie ma 100% szansy na to, że je spotkamy, ponieważ przyroda nigdy nie jest, że tak powiem "na zawołanie". Jednak posiadanie wiedzy o konkretnych miejscach pojawiania się łosia, to pierwszy krok do sukcesu. 

Rzeka Biebrza, Dolistowo

fot. Grzegorz Długosz

 

Jeżeli Twoim celem nie jest fotografowanie łosi na tle sosnowego lasu, albo brodzących w rozlewiskach Biebrzy, a jedynie chęć ujrzenia tego gatunku, to polecam przejażdżkę rowerem lub samochodem wzdłuż Carskiej Drogi. Jest to 33 kilometrowy odcinek, rozpoczynający się od mostu nad rzeką Narew w Strękowej Górze, do skrzyżowania z drogą krajową nr 65 w miejscowości Osowiec-Twierdza. Większa część tej drogi przebiega przez Biebrzański Park Narodowy i ten właśnie odcinek znany jest ze spotkań z łosiami. 

 

2. Wybór noclegu

Warto poruszyć ten temat, dlatego że łosie najbardziej aktywne są wczesnym rankiem i wieczorem. Wygodniej jest więc wybrać hotel lub pensjonat położony niedaleko miejsc, w których planujemy je fotografować. Dzięki temu możemy między innymi dłużej pospać. Ja, wraz z moim dobrym kolegą i świetnym fotografem Grzegorzem Długoszem oraz jego ojcem, zdecydowaliśmy się przenocować w lokalu o nazwie "Bar u Dany", zlokalizowanym na skraju Biebrzańskiego PN, gdzie rzeka Biebrza łączy się z rzeką Narew. Wszystkim polecam, ze względu na pyszne dania i malowniczą, spokojną okolicę. 

 

3. Jak się przygotować?

Jeśli chodzi o ubiór, to tak naprawdę wszystko zależy od pogody. Sprawdzenie warunków pogodowych w czasie, w którym planujemy fotografować, to pierwsze, co powinniśmy zrobić.  Pod koniec listopada słońce wschodzi o godzinie około 6:15, a poranki są już naprawdę zimne, o czym przekonałem się na własnej skórze. Także jeżeli ktoś z Was planuje fotografowanie łosi w podobnym terminie, to polecam założyć naprawdę ciepłe buty. Komfort termiczny stóp jest najważniejszy. Leżąc długi czas płasko na ściółce, przy temperaturze bliskiej zeru stopni Celsjusza, stopy bardzo szybko się ochładzają i dochodzi do momentu, w którym naprawdę staje się to nieprzyjemne. Oczywiście przydadzą się też odpowiednio ciepłe spodnie, kurtka i rękawiczki (ciężko jest operować sprzętem, gdy ręce są lodowate). 

No dobrze, a co z odzieżą maskującą? Tak naprawdę, w przypadku biebrzańskich łosi nie jest ona potrzebna. Widziały już one tylu ludzi, że pewnie nie robi im to różnicy, czy jesteśmy zamaskowani, czy nie. Najważniejsze, to zachowywać się spokojnie, nie podchodzić zbyt blisko, nie wykonywać gwałtownych ruchów i nie krzyczeć. Dopóki będziecie zachowywać się w ten sposób, to odpoczywające łosie z pewnością zapewnią Wam długie chwile ich obserwacji. 

 

4. Jak fotografować łosie?

O łosiu można powiedzieć, że jest dość śmiesznym ssakiem. Powodem takiego określenia może być jego niezgrabny sposób poruszania się, czy gamoniowaty wygląd. Jednak jego rozmiary i charakterystyczne poroże zasługują na szacunek. Jest również zwrotny i wytrzymały, ma dobry słuch i węch. Ponadto potrafi pływać i nurkować. 

Moim celem było sfotografowanie łosi w środku czystego, sosnowego lasu, a najlepiej odpoczywających i leżących na mchu. Przed wyjazdem w teren, myślałem nad scenami, które chciałbym uchwycić. Wyobrażałem sobie pozycję łosia, perspektywę i to, w jaki sposób wykorzystać sosny lub brzozy jako pierwszy, lub drugi plan fotografii. O świcie ruszyliśmy w poszukiwaniu łosi. Sprawdziliśmy potencjalne miejsca, ale nic z tego. Dopiero chwilę przed godziną 9:00 zlokalizowaliśmy byka, klępę i łoszaka, częstujących się igłami sosnowego młodnika.

Od razu dostrzegłem poroże samca, wystające ponad drzewkami. Obejrzałem się wokół w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca, aby się ustawić. Śledziłem również ruchy byka, aby przewidzieć w którą stronę pójdzie. Kręcił się to tu, to tam, ale w końcu postanowił się położyć. Ucieszyłem się, bo w tym momencie również ja mogłem to zrobić, uzyskując lepsze tło i perspektywę. W tym momencie zależało mi na tym, aby skupić się na jego porożu. Niestety nie był to łopatacz, ale jak na biebrzańskiego łosia, miał się czym pochwalić.

 

 

W tym kadrze podoba mi się to, że wzrok od razu pada na poroże. Jest ono w mocnym punkcie zdjęcia, a brzozy tworzą ciekawe tło, całkowicie różniące się od pierwszego planu. 

No dobrze, byk robi wrażenie, ale co z samicą i młodym? Podczas gdy byk spokojnie sobie leżał, łoszak trzymał się matki. Niestety nie uchwyciłem ich dobrze w młodniku, ale przyszedł czas, kiedy klępa zdecydowała przejść przez leśną ścieżkę na drugą stronę lasu. Minęło parę chwil, zanim łoszak zorientował się, że mama zniknęła. Nagle Grzesiek szepnął w moją stronę: "Michał! Zaraz łoszak będzie przechodził! Przygotuj się!" - wiedział, że młody podąży za matką. Przygotowałem się, ale byłem zbyt blisko, dlatego też nie udało mi się uchwycić prawidłowo tego momentu - uciąłem młodemu nogi. Kiedy używa się APS-C ze stałym 400 mm, jest to częsty problem. Na szczęście Grześkowi się udało, a zdjęcie to możecie zobaczyć w jego galerii

No trudno, zdarza się czasami nie wykorzystać ciekawej sytuacji, ale trzeba szukać innych! Jak tylko łoszak zbliżył się do matki, która zdecydowała zrelaksować się po śniadaniu, wiedziałem, że lada moment położy się obok niej. Zająłem pozycję, dbając teraz o odpowiednią odległość i po chwili uzyskałem zdjęcie, które bardzo ładnie oddaje związek między łoszakiem, a klępą.

 

Kilka minut później obróciłem się w lewo i zauważyłem, że nadchodzi byk. Wyszedł z młodnika, przeszedł kilkanaście metrów i położył się niedaleko klępy i łoszaka. 
 

 

Wykonując to zdjęcie, starałem się być obiektywem jak najbliżej ziemi, aby rozmyć mech na pierwszym planie. Postarałem się również o to, aby umieścić prawą tykę poroża na jasnym tle, żeby w ten sposób je wyszczególnić. Tym sposobem uzyskałem portret, o jakim myślałem przed wyprawą. Jak widać przestrzeń za łosiem jest, że tak powiem otwarta. Za nim znajdowała się wspomniana wcześniej ścieżka. Pomyślałem, że chciałbym jeszcze zdjęcie profilu. Przeczołgałem się o 90 stopni w kierunku na prawo, przestawiłem aparat na pozycję pionową i uzyskałem taki efekt.

 

Nadal jednak nie byłem do końca zadowolony. Po pierwsze trochę za blisko. Po drugie chciałem wyższe sosny w tle i mniej mchu na pierwszym planie. Korzystając z okazji, że byk leży spokojnie, wstałem i odszedłem dobre kilkanaście metrów do tyłu, mijając sporo sosen. Spojrzałem przez obiektyw, odległość była już dobra, ale pojawił się problem - jak teraz znaleźć okienko między sosnami, w którym zmieści się łoś? Nie było to łatwe, ale w końcu znalazłem odpowiedni prześwit i wreszcie udało mi się zrobić to, co planowałem.

Pamiętajcie, że możliwości jest naprawdę dużo. Oczywiście można i należy cieszyć się z pierwszego udanego ujęcia, ale jeśli macie czas i warunki, to korzystajcie z tego, szukajcie alternatyw, czy jakichś ciekawych pomysłów.

Kiedy tak leżałem w tej odległości, zauważyłem, że byk opuścił głowę i... zasnął. Miał zamknięte oczy. Coś  takiego! - pomyślałem. Kolejna dobra okazja. Zacząłem się powoli do niego zbliżać i kiedy odległość była odpowiednia, uwieczniłem jego sen. W tym momencie byłem już naprawdę zadowolony, ponieważ w ogóle się tego nie spodziewałem.

To była naprawdę niesamowita dla mnie chwila. Kiedy już uzyskałem dobre ujęcia byka, skupiłem się na młodym i klępie. Chciałem je sfotografować razem, kiedy były blisko siebie i udało się.

 

Brakowało mi jeszcze tylko zdjęcia środowiskowego, to znaczy takiego, które przedstawia otoczenie, w którym łosie aktualnie przebywają. O dziwo udało mi się takie wykonać, siedząc w wygodnym fotelu w samochodzie, kiedy mieliśmy już wracać. Zauważyłem, że klępa wyszła na ścieżkę. Byłem w znacznej odległości, więc dzięki temu udało mi się wykadrować tak, aby za klępą znalazł się mur sosen.

 

Po południu udało mi się uchwycić moment, w którym łoszak zajadał trawę w pobliżu gospodarstwa domowego. Przyznacie, że przypomina to nieco kosiarkę i trochę śmiesznie wygląda. Chodzi o to, że budowa łosia ogranicza mu swobodne schylanie karku. Nie ma tak długiej szyi jak na przykład koń, dlatego wygodniej jest mu uklęknąć i powoli na łokciach przesuwać się do przodu. 

 

5. Podsumowanie

O moich spotkaniach z przyrodą mógłbym opowiadać i opowiadać. Tutaj jednak starałem się Wam pokazać pomysły na wykonanie zdjęć danego tematu, jakim były łosie. Oczywiście tych zdjęć jest więcej, także jeśli zaciekawił Cię temat i chciałbyś/chciałabyś dowiedzieć się czegoś więcej, to zapraszam do kontaktu. Jeżeli Ci się spodobało, to będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz swoją opinię na stronie głównej :)

Pozdrawiam,
Michał Wawrzeńczyk

 

Biebrzańskie łosie

22 listopada 2019

Michał Wawrzeńczyk

(+48) 667 333 748

mw.wildphoto@gmail.com

Kujawsko-pomorskie, Toruń

Twój e-mail:
Treść wiadomości:
Wyślij
Wyślij
Formularz został wysłany - dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!